Gry - Henryk Sienkiewicz - "Potop"czytasz strone nr 169
Od rekuzy
się nie powieszę, nie pierwszyzna mi, a uraz nie zwykłem chować. Jeśli więc waćpana na dobrą
drogę namówię, to będzie także moja względem ojczyzny zasługa, boś żołnierz dobry i doświadczony.
Zali gry do ściągnięcia mnie czas jeszcze na tę drogę wracać? Tyle terminów na mnie czeka! Z łoża trzeba do sądu
zaraz... Chybabym stąd uciekał, a tego nie chcę. Tyle terminów! A co sprawa, to i wyrok pewny
na potępienie.
Ot, tu jest zakłady sportowe na to lekarstwo! rzekł pan Wołodyjowski wydobywając list zapowiedni.
List zapowiedni! wykrzyknął Kmicic dla kogo?
Dla waćpana. A teraz wiedz, że mając funkcję wojskową, nie potrzebujesz do żadnych sądów
gierki stawać, bo do hetmańskiej inkwizycji należysz; słuchaj zaś, co książę wojewoda mi pisze.
Tu pan Wołodyjowski odczytał Kmicicowi prywatny list Radziwiłła, odetchnął, ruszył wąsikami
i rzekł:
Owóż, jak waćpan Perlen widzisz, ode mnie zależy: albo ci list zapowiedni oddać, albo go schować.
Niepewność, trwoga i nadzieja odbiły się na twarzy Kmicica.
A waćpan co uczynisz? pytał cichym głosem.
A ja waszmości list oddaję multilotek rzekł pan Wołodyjowski.
Kmicic nic zrazu nie odrzekł, głowę opuścił na poduszki i patrzył czas jakiś w pułap. Nagle oczy
poczęły mu wilgotnieć i goście nieznani w tych oczach, łzy, zawisły na rzęsach.
Niechże mnie końmi rozerwą! rzekł wreszcie niech mnie ze skóry obłuszczą, jeślim ja widział
zacniejszego człowieka od waszmości.
strona 168 poprzednia strona strona 170 kolejna strona
czytasz strone nr 169 czas na gry
Wrocław kosy spalinowe półfabrykaty srebrne hurt Światłość świata Benedykt XVI trampolina ogrodowa
Gry |